|
Blog > Komentarze do wpisu
Nago w lesiePewnego razu poszłyśmy z koleżankami na wagary. Pogoda była fantastyczna, więc pojechałyśmy autobusem za miasto. Wysiadłyśmy w jakiejś wiosce, kupiłyśmy w sklepie wino i ruszyłyśmy przed siebie polną drogą. Kiedy wino zaszumiało nam w głowach, zaczęłyśmy się wygłupiać i zakładać o różne rzeczy, co która z nas zrobi, a czego nie zrobi. Byłyśmy już dość daleko od wsi, gdy nasze wygłupy potoczyły się w stronę fantów i rozbierania. Zakładałyśmy się przykładowo o to, która z nas odważy się przejść na golasa drogą przez las i z powrotem, albo po torach kolejowych na skraju lasu, gdzie koło wiaduktu miałyśmy nasze "obozowisko". Oczywiście w miarę naszej zabawy, zadania były coraz bardziej wymyślne. Np. wygrywała ta, która poszła najdalej, a pozostałe oddawały fanty. Byłam już w samej bieliźnie, gdy wypadł na mnie spacer polną drogą. Postanowiłam odzyskać swoje fanty i pójść bardzo daleko, aż do rosnącej jakieś 300 m od nas wysokiej topoli. Koleżanki nie wierzyły, że wystarczy mi odwagi na tak daleki spacerek (a nie wolno było biec - za to groziła dyskwalifikacja). Rozebrałam się do naga i poszłam z bijącym sercem. Gdy byłam już w 3/4 drogi do drzewa, usłyszałam w oddali sygnał nadjeżdżającego pociągu. Pomyślałam sobie, że skoro jestem już tak daleko, to zdążę dojść do topoli i wrócę wygrywając zakład. Niestety, gdy byłam już na łące, jakieś 30-40 m od torów, za którymi miałyśmy nasze obozowisko, zza zakrętu wyjechał nagle pociąg...
niedziela, 20 czerwca 2010, naginam
TrackBack
|
marinero767@wp.pl